Sporym zainteresowaniem ze strony kibiców i mediów cieszył się dzisiejszy trening Korony Kielce. Piłkarze na przedpołudniowych zajęciach pracowali nad techniką, dokładnością i celnością.
Po rozgrzewce trenerzy podzielili piłkarzy na dwie rywalizujący grupy. Andrzej Szołowski ułożył na murawie kółka hula-hop, a zawodnicy mieli za zadanie z odpowiedniego miejsca trafić piłką do okręgów. Utrudnienie polegało na tym, że „złocisto-krwiści” cały czas musieli żonglować futbolówki i dopiero po komendzie szkoleniowca wykonać ćwiczenie. Ta drużyna, która umieściła więcej piłek w wyznaczonym celu była zwolniona z karnych pompek. – Panie trenerze jak mam to zrobić, jak ja mam problemy z trafieniem do dużej bramki – żartował Paweł Buśkiewicz.
"Dirty Dancing" na Ściegiennego
Po ciekawym ćwiczeniu przyszedł czas na doskonalenie strzałów i dośrodkowań. – Panowie! Te akcje mają być robione płynnie. Napastnik nie może czekać na piłkę – zwracał uwagę swoim podopiecznym Marek Motyka. Końcowym punktem programu treningu była krótka gierka. Najpierw szkoleniowiec nakazał jednak piłkarzom ultraofensywną taktykę. – Zabraniam wam grać piłkę do tyłu. Macie cały czas atakować – dyrygował drużyną szkoleniowiec. Trzeba przyznać, że odważna taktyka bardzo przypadła „żółto-czerwonym”, a wiele efektownych akcji było nagradzanych oklaskami licznie zgromadzonej publiczności.
W treningu nie uczestniczył tylko Kamil Kuzera, który leczy uraz odniesiony w ostatnim meczu Młodej Ekstraklasy. Indywidualnie z trenerem Skutą pracował jedynie Dariusz Łatka, który z powodu kontuzji nie wystąpi w meczu z Lechem Poznań.
Mateusz Kępiński
mateusz.kepinski@korona-kielce.pl